Zakup migomat to dopiero początek wydatków. Koszt napełnienia butli CO2 lub mieszanki gazów to wydatek, który pojawia się regularnie – częściej niż mogłoby się wydawać. Ceny wahają się od kilkunastu do nawet kilkuset złotych, w zależności od typu gazu, pojemności butli i miejsca nabicia. Warto poznać te różnice, zanim pierwsze spawanie okaże się niespodziewanie kosztowne.
Podstawowe rodzaje gazów i ich wpływ na cenę
Butla do migomat nie zawsze oznacza czysty CO2. Wybór gazu zależy od spawanego materiału, a każdy wariant ma inną cenę napełnienia.
Do stali węglowych wystarcza dwutlenek węgla (CO2) – najtańsza opcja. Butla 10-litrowa kosztuje około 25-40 złotych za napełnienie. To popularny wybór w warsztatach domowych i małych firmach.
Spawanie aluminium, stali nierdzewnej czy metali kolorowych wymaga mieszanek argonu. Tutaj ceny rosną wyraźnie. Argon z 2% CO2 (mieszanka MAG) to wydatek rzędu 120-180 złotych za 10 litrów. Czysty argon (MIG) bywa jeszcze droższy – 150-220 złotych za tę samą pojemność.
Mieszanki trójskładnikowe (argon, hel, CO2) używane w profesjonalnych zastosowaniach potrafią kosztować nawet 300-400 złotych za napełnienie butli 10-litrowej. Hel to jeden z droższych gazów technicznych dostępnych na rynku.
Pojemność butli a rzeczywiste koszty
Większa butla nie zawsze oznacza proporcjonalnie wyższy koszt. Cena za litr gazu spada wraz ze wzrostem pojemności.
Butla 5-litrowa CO2 kosztuje w napełnieniu 20-30 złotych, co daje około 5 złotych za litr. Butla 10-litrowa to 25-40 złotych (2,5-4 złote za litr). Największe, 20-litrowe pojemniki, nabija się za 45-70 złotych, czyli około 2,5-3,5 złotych za litr.
Przy regularnym spawaniu różnica w cenie za litr oznacza oszczędność setek złotych rocznie. Butla 20-litrowa zwraca się już po kilku napełnieniach.
Problem w tym, że większe butle wymagają więcej miejsca i są znacznie cięższe. Butla 20-litrowa pełna waży ponad 30 kilogramów. Dla warsztatów mobilnych czy prac w terenie to istotne ograniczenie.
Koszty wynajmu versus zakup butli
Większość firm oferuje dwa modele: wynajem butli z kaucją lub zakup na własność. Różnice finansowe są znaczące.
Wynajem butli to kaucja 200-400 złotych za sztukę, zwrotna przy oddaniu. Dodatkowa opłata wynajmu pojawia się rzadko – zazwyczaj tylko przy długotrwałym przetrzymywaniu bez napełniania (powyżej roku). Model ten sprawdza się przy sporadycznym użytkowaniu.
Zakup własnej butli to wydatek 400-800 złotych jednorazowo, w zależności od pojemności. Butla staje się własnością użytkownika, można ją napełniać wszędzie, bez ograniczeń czasowych. Przy intensywnym spawaniu koszt amortyzuje się w ciągu 2-3 lat.
Warto pamiętać: własna butla wymaga przeglądu co 10 lat (80-150 złotych), ale to wciąż mniej niż różnica w elastyczności i wygodzie użytkowania.
Gdzie nabijać – porównanie punktów napełniania
Miejsce napełnienia butli wpływa na cenę czasem bardziej niż typ gazu.
Stacje wymiany butli przy stacjach paliw to najdroższa opcja. Wygoda błyskawicznej wymiany kosztuje – ceny bywają wyższe o 30-50% od hurtowni gazów. Butla CO2 może kosztować tu 50-60 złotych zamiast standardowych 30-40 złotych.
Hurtownie gazów technicznych oferują najlepsze ceny, szczególnie przy regularnych zakupach. Niektóre wprowadzają karty stałego klienta z rabatem 10-15%. Wymóg: trzeba dotrzeć do hurtowni osobiście, często zlokalizowanej na obrzeżach miasta.
Sklepy spawalnicze to złoty środek – ceny nieznacznie wyższe niż w hurtowniach (o 5-10 złotych), ale lepsza dostępność i godziny otwarcia. Część oferuje usługę odbioru pustych i dostawy pełnych butli za dodatkową opłatą 20-40 złotych.
Ile spawania daje jedna butla
Teoretyczne obliczenia rzadko pokrywają się z praktyką. Zużycie gazu zależy od natężenia przepływu, grubości materiału i doświadczenia spawacza.
Przy spawaniu blach o grubości 2-3 mm, przepływ CO2 wynosi około 8-12 litrów na minutę. Butla 10-litrowa (pod ciśnieniem zawiera znacznie więcej gazu niż wskazuje pojemność) wystarcza na 3-5 godzin faktycznego spawania. To nie czas pracy – to czas, gdy płonie łuk.
Argon zużywa się podobnie, choć przy cieńszych materiałach przepływ można zmniejszyć do 6-8 litrów na minutę. Grubsze konstrukcje wymagają większego natężenia – nawet 15 litrów na minutę.
- Drobne naprawy domowe: butla 5L wystarcza na kilkanaście sesji
- Budowa ogrodzenia (30 metrów): zużycie 2-3 butli 10L
- Konstrukcja stalowa (altana, wiata): 4-6 butli 10L lub 2-3 butle 20L
- Profesjonalny warsztat: nawet kilka butli tygodniowo
Ukryte straty gazu
Nie każdy litr gazu trafia do spoiny. Część ucieka w sposób niezauważalny.
Przedmuch przed spawaniem to standard – eliminuje powietrze z węża i palnika. Każde uruchomienie to strata 0,5-1 litra gazu. Przy dziesięciu sesjach dziennie robi się z tego zauważalna pozycja.
Nieszczelności w instalacji zjadają budżet po cichu. Uszkodzona uszczelka w reduktorze potrafi wypuścić całą butlę w ciągu tygodnia, nawet gdy migomatu się nie używa. Regularne sprawdzanie połączeń pianą mydlaną to podstawa.
Niewłaściwie dobrany przepływ to kolejny problem. Początkujący spawacze często ustawiają za wysokie natężenie „na wszelki wypadek”. Nadmiar gazu nie poprawia jakości spoiny, a butla pustoszeje dwa razy szybciej.
Opłacalność własnego sprzętu versus usługi spawalnicze
Zakup migomat i regularne nabijanie butli ma sens tylko przy określonej częstotliwości użycia.
Podstawowy zestaw to wydatek 1500-3000 złotych (migomatu, butla, osprzęt). Koszt napełnienia CO2 to około 35 złotych, przy spawaniu raz w miesiącu daje 420 złotych rocznie. Zwrot inwestycji następuje po 4-7 latach – zakładając, że alternatywą byłoby zlecanie prac na zewnątrz.
Usługa spawalnicza kosztuje 80-150 złotych za godzinę pracy, często z dojazdem (50-100 złotych). Prosta naprawa bramy to wydatek 200-300 złotych. Przy trzech takich zleceniach rocznie własny sprzęt zwraca się w dwa lata.
Punkt równowagi wypada przy około 10-15 godzinach spawania rocznie. Poniżej tej wartości zlecanie prac jest tańsze, powyżej – własny sprzęt zaczyna się opłacać.
Nie można jednak pominąć wartości elastyczności. Własny sprzęt oznacza spawanie o dowolnej porze, bez czekania na fachowca i dostosowywania się do jego grafiku. Dla niektórych to przeważa szalę niezależnie od czystej matematyki.
Jak wydłużyć odstępy między napełnieniami
Kilka prostych nawyków potrafi zmniejszyć zużycie gazu o 20-30%.
Właściwa regulacja przepływu to podstawa. Dla większości zastosowań domowych wystarcza 8-10 litrów na minutę. Przepływomierz na reduktorze pozwala precyzyjnie ustawić natężenie – każdy litr powyżej potrzebnego to strata pieniędzy.
Przygotowanie materiału skraca czas spawania. Dokładne oczyszczenie, odtłuszczenie i dopasowanie elementów oznacza mniej poprawek i krótsze palenie łuku. To przekłada się wprost na zużycie gazu.
Konserwacja sprzętu eliminuje wycieki. Wymiana uszczelek w reduktorze co 2-3 lata (15-30 złotych) zapobiega stratom wartym kilkuset złotych. Sprawdzanie połączeń pianą mydlaną powinno stać się rytuałem przed każdym dłuższym spawaniem.
Zamykanie butli po zakończeniu pracy to oczywistość, ale nie dla wszystkich. Pozostawienie otwartego zaworu, nawet przy wyłączonym migomatcie, powoduje powolny spadek ciśnienia. W ciągu miesiąca można stracić nawet połowę zawartości butli.
Alternatywne źródła gazów
Standardowe punkty napełniania to nie jedyna opcja, choć najtańsza w dłuższej perspektywie.
Butliki jednorazowe (200-400 gram gazu) kosztują 25-40 złotych za sztukę. Wygodne w transporcie, dostępne w marketach budowlanych. Problem: cena za kilogram gazu jest 5-6 razy wyższa niż przy dużych butlach. Opłacają się wyłącznie przy sporadycznych, drobnych pracach.
Systemy wymiany butli działają na zasadzie pełna za pustą z dopłatą. Cena zbliżona do standardowego napełnienia, ale bez czekania – wymiana trwa minutę. Dostępność ograniczona do większych miast i sieci partnerskich.
Część warsztatów rozważa generatory azotu jako zamiennik argonu w niektórych zastosowaniach. Inwestycja rzędu 5000-8000 złotych zwraca się tylko przy bardzo intensywnym użytkowaniu – kilkadziesiąt godzin spawania miesięcznie. Dla typowego użytkownika domowego to nieopłacalna abstrakcja.
Zakup gazu w dużych butlach przemysłowych (40-50 litrów) i przepompowywanie do mniejszych to pomysł teoretycznie tańszy, praktycznie nielegalny i niebezpieczny. Przepisy wyraźnie zabraniają samodzielnego przetaczania gazów sprężonych bez odpowiednich uprawnień i sprzętu.
